Jakiś
czas temu nasz Maksik dostał od rodziny taką lawetę, albo coś podobnego
do lawety Wadera. Stara jak świat ma pewnie z 10 lat. Leżała przez lata
na strychu i się kurzyła. Jest ona hiciorem każde dziecko,
które
do nas zawita od razu po nią sięga. Wielka spokojnie pomieści 2 dzieci
na siedząco (łącznie prawie 25 kg) i się nie zarwała podczas szaleńczych
wyścigów. Nawet mamie zdarzyło się sprawdzić jej wytrzymałość i zdała
test pomimo wagi cięższej. Przeróżne zabawy i to w takim terenie, że nie
wiem czy któraś jej dorówna. Nadal jeździ, nic się nie w niej nie
połamało, normalnie cudo. Jedynie kolor wyblakł, ale nam to nie
przeszkadza. Jeszcze kolejnym pokoleniom będą umilać czas na dworze w
piękne poranki i w domu w nudne deszczowe popołudnia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz