Weekend na działce.
Powoli nasze plony rosną w warzywniku.
Oczywiście chwasty mają się świetnie im nic dosłownie NIC nie przeszkadza, więc powiem nasz patent to przykrywanie w warzywniku miejsca, gdzie jeszcze nie uprawiamy czarną, grubą włókniną.
Dzięki temu nie trzeba pielić, tylko od razu można działać.
Myślałam, że będzie strasznie sucho pod spodem, ale ziemia jest wilgotna i mnóstwo dżdżownic, więc chyba jest dobrze.
Przy okazji, gdy ja pieliłam między grządkami ręcznym kultywatorem, Maks wypielił swoją piaskownicę.
I od razu wszystko lepiej wygląda.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz