To już 2 lata za nami. Często bardzo trudne dla nas
wszystkich bo niewyspanie, zmęczenie i emocje dawały górę, ale nigdy
nie zamieniła bym na inne. Gdy był malutki chcieliśmy, żeby już się
przewracał
na boki, myśleliśmy, że będzie łatwiej i nie trzeba będzie nosić. Gdy
nauczył się obracać z brzuszka na plecy i odwrotnie, chcieliśmy, że już
siedział więcej by widział i mniej marudził. Gdy opanował siedzenie
nasza myśl skierowała się na raczkowanie. O wtedy to było by super
pójdzie tam gdzie chce i weźmie tą zabawkę. Gdy już nauczył się chodzić.
Pomyśleliśmy jak to fajnie było jak on tak leżał w łóżeczku, a nie jak
piorun śmigał pomiędzy pokojami bo usiedzieć w miejscu nie potrafił i do
dziś mu tak zostało. 5 km spaceru to dla niego pikuś.
Teraz
mówi i to mało powiedziane on już się potrafi kłócić. Sąsiedzi na pewno
mają nas dość, gdy słyszą kolejną awanturę jak wchodzimy po schodach bo
nie chce do domu wracać. Od tygodnia ponad tygodnia po 100 razy
dziennie słyszę co to??? i , kto to??? Ale to dobrze przechodziłam to
wiele razy gdy pracowałam jako niania i to znaczy, że jest ciekawy
świata i że się prawidłowo rozwija. Od miesiąca prawie robi siku i
dwójeczkę na nocnik bez mojego pytania co 5 minut czy chce mu się
siusiu??. Jednak na razie na dworze to nie wychodzi. Chodź dziś trochę
wyszło:-) Niby nie ogląda, niby nie słyszy a wszystko wie. Ciekawe
skąd??? Je sam ale to już od dawna i to lewą ręką. Choć prawą też
potrafi. Wszyscy mówią, że lewus będzie, ale mi to nie przeszkadza. Ma
świetne poczucie równowagi jak na swój wiek. Uczymy się jazdy na
rowerku biegowym. Potrafi układać puzzle 3 elementowe czasem i więcej.
Nie wiem czy to dużo, ale dla mnie to sukces. Uwielbia jak się mu czyta
bajki i encyklopedię o zwierzątkach i traktorach. Mówi już zdaniami. Co
prawda czasem brzmią jak "Kali być, Kali mieć" Na szczęście już idzie
się z nim dogadać, co chce. Jesteśmy na etapie naśladowania. Tata puka
młotkiem na działce, syn też. Tata kopie doły, syn też. Mama zamiata,
syn też. Sprząta po sobie bez problemu. Nie ma problemu z nawiązywaniem
kontaktu z dziećmi w różnym wieku, dzięki temu, że pracuje w domu jako
niania. Nie ma problemu z dzieleniem się zabawkami. Wszyscy mnie
pouczają, że to źle ale instynkt matki wie najlepiej co potrzebuje moje
dziecko i dlatego jeszcze synek je cycka przed spaniem. Mamy etap "JA
SAM". Wszystko musi być po jego i najlepiej jak przez niego zrobione.
Ale wiem, że to minie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz