Długo to trwało, aby pokazać HIT NAD HITAMI
naszego Maksia. Nic do tej pory, nie sprawiło tyle radości, jak taki
mały, niepozorny samolot. Były obawy przed wyborem, jak i podjęciem
ostatecznej decyzji. Dziś wiemy, że był to słuszny wybór.
Jesteście ciekawi, czym dokładnie zachwycił się nasz syn???
Zaczniemy od naszych obaw, a było ich kilka.
Po pierwsze: Czy jest bezpieczny? Dziś śmiało możemy powiedzieć, że jest i to bardzo. Sprawdzone, przez naszego syna.
Po drugie: Czy będzie odpowiedni? Jest i idealnie spełnia swoją funkcję.
Po trzecie: Czy nie za "dorosły"? No i tu chyba, też zdał egzamin.
Po czwarte: Czy nie za mały? Wiadomo, zawsze mógłby być większy.
To jak już wiemy, że obawy się nie potwierdziły. To wystąpił kolejny problem, jaki kolor wybrać. Wszystkie dostępne super. Wszystkie pasowały do naszego projektu. Ostatecznie decyzję podjął sam "Szef" naszego Gangu i został złoty.
Uff. Myśleliśmy, że to koniec problemów. Ale jak się okazało, to dopiero zaczynała się nasza przygoda. Zamówienie złożone- szybka dostawa. Wielkie pudło, miał zaszczyt otworzyć nasz "Szef". Radość wielka, nie do opisania. Przez 2 tygodnie, codziennie, gdy tylko otwierał oczy, słyszałam mamo choć coś ci pokaże.
Zaspana, leciałam do pokoju, żeby zobaczyć codziennie, przez 14 dni,
ten sam ułożony na folii bąbelkowej samolot. Musiałam trzymać mu w
górze, żeby mógł, choć chwilę nim się pobawić. I tak cały dzień
słyszałam. Tu cytat "Mamo zobacz jaki super jest, co nie???".
I jak wszystko, w naszym mieszkaniu, musiał odleżeć swoje,
zanim Tata zabrał się, za jego montowanie. No i w końcu doczekaliśmy
się z synem. Tata zdjął stary żyrandol i tu, kolejny problem. Nie
pasował nam kierunek samolotu, gdybyśmy zamontowali na starym zaczepie. I
tak oto, przez kolejny tydzień, byliśmy bez światła, w syna pokoju. Na szczęście, jemu to nie przeszkadzało. To nam, tym bardziej.
No i dochodzimy do finału. Samolot wisi na swoim miejscu. Pomimo, że żarówki świecą na boki, nie w dół, pokój jest dobrze doświetlony.
No i na koniec jak zwykle problem. Tym razem nasz Maksiu główkował się, jak teraz będzie mógł się nim bawić (kręcące się śmigło) skoro wisi tak wysoko. I tak JA GŁUPIA Matka codziennie (no prawie) przynoszę krzesełko z jadalni i podnoszę syna (14 kg), żeby choć chwilę, mógł się pobawić, tym swoim "SAMOLOTEM NA SWOIM NIEBIE" (czytaj suficie)!!!
DANE TECHNICZNE:
Pomimo
swojego, niewielkiego rozmiaru (średnica 40 cm) oraz regulowana
wysokość (od 20 do 70 cm), samolot, idealnie wkomponował się w pokój.
Stanowi dodatek do wnętrza. Co prawda, to jeszcze początek naszej drogi
do zmiany wyglądu naszej sypialni, w Pokój dziecięcy. Samolot jest
ciężki, uwierzcie mi na słowo. Trzymałam go codziennie, więc wiem co
mówię. Mocowany na stalowych linkach. Cała konstrukcja jest bardzo
wytrzymała. Przetrwała miesięczny atak, naszego nadgorliwego syna, który
codziennie usiłował, choćby przez chwilę sprawić, aby jego samolot
"latał".
Samolot dostępny jest na: aleswiatlo.pl
Cena: 272 zł
Zapraszamy na Fb, gdzie czeka na was promocja- żarówka Led gratis do zamówienia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz