
Każdy
z nas ma marzenia. Tylko jedni boją się o nich mówić głośno, drudzy
ciągle o nich mówią publicznie, trzeci je spełniają. I my od dziś
należymy do tej trzeciej grupy :-)
Długo
myśleliśmy nad zmianą sposobu życia. Męczy nas mieszkanie w bloku. To
nie nasza bajka. 6 lat temu myśleliśmy standardowo. Ślub i mieszkanie
aby jak najszybciej wyprowadzić się od rodziców. Jak to robi większość
młodych chcących się usamodzielnić. Zakup mieszkania kredyt na 17 lat i tak tkwiliśmy. Spędzaliśmy czas tak przed telewizorem, komputerem, niezdrowe jedzenie, alkohol, znajomości,
które pokazały z biegiem czasu, że nie były warte naszej uwagi. Aż
przyszedł pewien moment. Zaczęliśmy myśleć nie tylko o nas i o naszych
przyjemnościach. Długie przygotowania, większa aktywność, porzuciliśmy
chipsy, fast foody i wiele innych szkodliwych produktów. Zaczęliśmy
czytać informacje, które niektórych do dziś szokują. Ale powoli małymi
krokami zaczęła się w Nas przemiana. Poczuliśmy jak byśmy odnaleźli siebie od nowa.
Choć rodzina, znajomi i wiele innych zupełnie nieznanych nam ludzi
twierdzi, że to wymysł mojego męża. Ale to po części też mój wymysł. On
to zapoczątkował i pozostaniemy mu wierni. Prawie 2 lata temu urodził
się chłopiec. Nasz syn,
to dzięki niemu zaczęliśmy poszukiwania alternatywy oczywiście według
Nas tej lepszej, aby uciec od świata i schować się w swojej Słonecznej
Polanie. Tak nazwaliśmy kawałek naszego raju.
Choć zapożyczyliśmy się u rodziny i jeszcze przez kilka lat będziemy go
spłacać. To już dziś wiemy, że było warto. A skąd to wiemy? Po pierwsze
patrząc na naszego synka szperającego w ziemi i krzyczącego z zachwytu,
gdy odkopał robaka. I w końcu nasze spojrzenie. Ten blask w oczach gdy
nasza noga przekroczy granice naszej polany i co najważniejsze, że nie
chce nam się z tamtąd wracać. Choć jeszcze wiele, a raczej ogrom pracy
przed nami i choć wielu z was myśli, że nie damy rady, uprawiać
naturalnie nasze pole, bo bez chemii się nie da. To i tak się nie
poddamy. Będziemy popełniać błędy i uczyć się na nich aby stać się lepszym człowiekiem "gospodarzem na swej ziemi".
Od dziś każdy będzie mógł śledzić nasze losy i poczynania. Skończą się
pytania co robimy na działce. O wszystkim będzie można przeczytać i
zobaczyć w zakładce Nasze Marzenie. A my udowodnimy sobie i innym, że przetrwamy każdą bitwę i każdą wojnę i nigdy się nie poddamy.
Szczegóły działki:
30
arów- rolna (pastwiska). Znajdują się drzewka owocowe jeszcze nie wiemy
dokładnie poczekamy na sezon i się dowiemy, które zostaną z nami na
dłużej, a które się z nami pożegnają, sporo krzaków czarnej porzeczki
tylko nie wiemy czy się nadają do spożycia, klony i sosny, dzika róża
jeszcze nie wiemy jaki los ją spotka, pokrzywy mamy zamiar wykorzystać
na susz i pić jako ziółka no i szczaw ale coś go zaatakowało bo
dziurawy. Klony pewnie zostaną wycięte jesienią. Sosny na razie zostaną z
nami. Ogólnie działka nie była uprawiana bardzo długo oprócz tej
"naszej" krowy.
A o to relacje co do dnia dzisiejszego zrobiliśmy na działce.
Widok
miejsca, którym jako pierwsze się zajęliśmy. Na razie wykopany dół pod
garaż. Część ziemi przeznaczyliśmy na skalniak, który w przyszłości
zamierzamy zrobić. Druga część wysypana została na skoszony maczetą
trawnik. Myślimy, że dzięki temu zabiegowi trawa nie będzie tak szybko
odrastać i pozbędziemy się kilku nie proszonych gości. Choć z jednym
będziemy walczyć długo.
Tak wyglądała przed rozpoczęciem prac wczesną wiosną

Dziś
tak przekopany widłami górną warstwę trawy i starą łopatą zebrana część
ziemi do gliny. Warstwa trawy będzie podłożem pod skalniak. Dół pod
garaż blaszany (Oczywiście wszystko legalnie. Odrolniona działka w tym
miejscu i będzie zgłoszony). Piach zebrany do gliny został rozsypany
dość grubo na trawnik, żeby nieco wyrównać ten kawałek działki bo jest
lekki skos.

Nasza
darmowa kosiarka. A raczej wygniatarka do trawy. A dokładniej to nie
nasza tylko sąsiadki. Pasie się tam już tyle lat więc ma nasze
pozwolenie na dalszą pracę.

A taki widok na pożegnał. Żyć nie umierać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz