
Mamy przyjemność użytkować fotelik rowerowy tylni model GROOVY FF firmy POLISPORT. Montowany na ramę pod siedzeniem. Jest lepszym rozwiązaniem niż na bagażnik. Po prostu dzieckiem mniej rzuca podczas jazdy.
Dzięki
temu, że nie opiera się na rowerze tylko jest zawieszony w powietrzu.
Próbowaliśmy tych dwóch rozwiązań. Jednak to wydaje się nam lepsze
zwłaszcza w nierównym terenie. W foteliku można przewozić dziecko już
dobrze siedzące, aż do wagi 22 kg. Nie trzeba się martwić, że szybko wyrośnie. Posiada 3 punktowe pasy bezpieczeństwa
z dodatkowym zabezpieczeniem, żeby dziecko samo się nie wypięło podczas
jazdy. Oczywiście pasy na ramienne są regulowane. Można dobrać
odpowiednią długość do wielkości dziecka. Profilowane wygodne wcięcie na kask.
Jednak gdy dziecko jeździ bez to jest mu nie wygodnie. Ale pamiętajcie,
że zawsze powinno w nim jeździć. Naszemu prawie 2 latkowi (nosi ubrania
w rozmiarze 92) już trochę wystaje głowa ponad oparcie fotelika. Super
miękkie i wygodne rozwiązanie pod pupę i plecy. Odpinany materiał można
zdjąć i wyprać. O dziwo jak na razie pomimo, że jeździliśmy w bardzo
ciepły dzień nie spociły się plecy. Podnóżek regulowany
do długości stopy dziecka oraz zabezpieczenie, żeby nóżka nie zjeżdżała
z podstawki. Wysokie i szerokie zabezpieczenie, żeby sprytne dziecko
nie wkręciło sobie nogi w koło.

Co nas zaskoczyło?
- Wydaje się, że podczas podróży fotelik odpadnie, gdyż wisi w powietrzu. Jednak sprawdziliśmy. TRZYMA SIĘ NAWET PRZY DUŻYCH WSTRZĄSACH.
- Regulacja podnóżka łatwa w użyciu.
- Łatwy i szybki montaż.
- Wysokie podparcie pod łokcie.
- Siedzisko jest szerokie. Nasz synek mieści się swobodnie i jeszcze ma spory zapas miejsca po bokach.
- O dziwo dziecko pomimo szybkiej jazdy po dziurach nie skacze zbyt mocno.
- No i oczywiście wygląd super design. Pomimo jasnego szarego koloru, który można w szybki i łatwy sposób przemyć mokrą ścierką, gdy się zakurzy. Ja z braku czasu i wygody używam chusteczek nawilżanych do pielęgnacji dziecka i po sprawie.

Jak się jeździ z zamontowanym fotelikiem?
Miałam
duże obawy przed zamontowaniem fotelika w swoim rowerze. Myślałam, że
będzie mocno bujać rowerem, gdy syn będzie się wiercił na siedzeniu.
Zwłaszcza gdy jedziemy na wycieczkę z tatą i go nie widzi. Wtedy tata co
chwila musi dzwonić dzwonkiem na znak synowi, że jest w pobliżu i tak
rozwiązaliśmy problem prób oglądania się do tyłu. Strach, że fotelik się
urwie podczas jazdy. Naprawdę te montowanie pomimo, że wiem już dziś,
ze jest solidne, ale po zamontowaniu go na ramę na takie nie wyglądało.
Zwłaszcza, ze wiozłam ponad 11 kg samego wkładu nie licząc wagi fotelika
w nim to jakoś specjalnie nie odczuwa się tego ciężaru. Jedynie w
momencie wjechania w większy dołek czuć lekkie pociągniecie do tyłu. Pod
górki. Hm nie jest tak źle choć obawy były jak ja wjadę z nim pod górę.
A o dziwo wjeżdżam tylko trzeba się nico rozpędzić. Jedynie w nierównym
terenie i jak jest górka z dziurami to mam problem z podjechaniem.
Najbardziej odczuwalny bagaż z tyłu jest podczas prowadzenia roweru pod
górkę. Tu trzeba uważać zwłaszcza przy ruchliwym dziecku.

Jak wkładać dziecko do fotelika?
Nie
ma problemu, żeby jedna osoba spokojnie to uczyniła. Ja robię to tak.
Staje w rozkroku odwrócona do fotelika i trzymam nogami rower, żeby się
nie przechylił na boki. Daje kij synowi, żeby przyciągnąć jego uwagę i w
ten sposób jest już miejscu, z którego podnoszę go i umieszczam w
foteliku. Od razu zapinam pas i teraz dopiero wszystko dopinam i
poprawiam. Dopasowuje najpierw pasy na ramienne. Ustawiam nogę syna na
podstawce dosuniętą do końca i dopiero zapinam pasek zabezpieczający. Na
początku się wkurzałam, bo trzeba mocno naciągnąć, żeby bolec wszedł w
dziurkę. Ale teraz to już specjalista jestem i idzie szybciutko. Dopiero
teraz zakładam komin wielofunkcyjny (lepszy od czapki bo nie ma szwów)
na głowę pomimo, że kask ma pod spodem takie miękkie materiałowe
zabezpieczenie, żeby się głowa nie odciskała to wolę założyć dla
pewności. My mamy taki cieniutki bez szwów i zakładamy na niego kask.
Jeszcze zakładam chustkę synowi pod brodę albo drugi komin i zawijam,
żeby klamerka od kasku nie wrzynała się w brodę. Maksymilianowi to
przeszkadza. No i na końcu zawsze sprawdzam czy na pewno zapięłam pasy
bezpieczeństw i ruszamy w drogę.


Czego mi brakuje?
No
właśnie ogólnie jestem zadowolona. Więc powiedziała bym, że niczego.
Choć brak mi możliwości pochylenia siedzenia. Ale nie można mieć
wszystkiego. To chyba jedyne co powinno być w każdym foteliku według
mnie. No i może jeszcze osłonki na pasy i ten w kroku i ten na ramię.
Choć to nie problem dokupić koszt niewielki, albo przełożyć z wózka.

Podsumowując
Fotelik dziecięcy Groovy FF sprawdzi
się na pewno u tych, którzy lubią podróżować z dzieckiem po różnym
terenie. Nie tylko po asfaltowej drodze, ale również nierównych
piaszczystych drogach. Sprawdzone przez naszego syna. Nasz syn pomimo,
ze jest dzieckiem bardzo ciekawym świata nie ma problemu z tym, że widzi
po bokach bo widok z przodu zasłaniam mu ja. Wczoraj wytrzymał prawie
40 minut jazdy po różnym terenie i to bez marudzenia, że nie chce
siedzieć. Więc to chyba Nam dorosłym przeszkadza, że nasze plecy
zasłaniają widok pasażerowi. Za pomocą przycisku można szybko go
wymontować i podróżować bez niego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz