Zaczerpnięte ze strony Księgarnia Minerwa
„Punkt
Lagrange'a” Jacka Szczyrby to powieść polityczna, a raczej
polityczno-sensacyjna, rozgrywająca się na tle ostatniego
dwudziestopięciolecia. Na jej kolejnych stronach,
przewijają
się różnorodne, barwne postacie: dawnych, choć wciąż aktywnych,
pracowników służby bezpieczeństwa; byłych opozycjonistów; pewnego
dociekliwego księdza; podwójnego (a może i potrójnego?) emerytowanego
szpiega; historyka szpiegowskich wojen; gangsterów i nie zawsze
trzeźwych biznesmenów; handlarzy bronią, ich cichych mecenasów; pięknych
kobiet...
Poprzez
pogmatwane zaułki dynamicznej akcji, niczym mantra przewija się
nachalne, choć i dziwnie nieirytujące pytanie, skierowane jakby wprost,
bezpośrednio w stronę czytelnika: dlaczego świat jaki oglądasz przez
szklaną szybę telewizora tak mało przypomina świat za oknem? Dlaczego to
co takie ładne i kolorowe tak czasem wiele traci przy bliższym
kontakcie? Czy to Cię nie zastanawia? Nie chcesz, nie chciałbyś odkryć
prawdy o rzeczywistości, w której żyjesz? Dokąd to nowe odkrycie Cię
poprowadzi? Na to pytanie odpowiedzą (być może) ostatnie strony
powieści.
Walczyłam
dzielnie, podchodziłam 5 razy i niestety zdołałam przejść do 3
rozdziału. Zanim mnie pokonała. Chyba przewaga wątku politycznego mnie
przytłoczyła. Nie mogę przebrnąć dalej. Może to nie ten czas. Może
przyjdzie jeszcze moment, że wrócę do niej. Teraz myślę, żeby znaleźć
kogoś kto podoła jej do końca albo oddam do biblioteki w mojej
miejscowości. Szkoda, żeby leżała i się kurzyła. Tak posłuży na pewno
komuś. A ja będę miała blisko, żeby do niej wrócić w odpowiednim
czasie.
Trochę szczegółów:
Miękka okładka i to właśnie ona mnie zachęciła.
282
strony, niby dużo ale szybko się czyta, gdyż literki są dość duże dla
mnie idealnej wielkości (wzrok się nie męczy). Ułatwi czytanie osobom
noszącym okulary i osobom starszym. To duży plus.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz