
Jak
co weekend rower w ruch- para buch i jedziemy na wycieczkę. Tym razem
blisko, gdyż jest gorąco. Ale blisko nie znaczy nudno. Syn
usatysfakcjonowany bo zobaczył kwakwy siedzące na kładce. Jak my
uwielbiamy
nasze klimaty. Za nic w świecie nie oddali byśmy ich na inne:-) Droga
powrotna oczywiście przy jeziorze. I pierwsze moczenie nóg i portek
zaliczone w tym roku. Syn wracał w samym pampersie. Była radość, było
szczęście więc nic innego się nie liczy:-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz