Mój syn ma tak, że jak coś zobaczy, to od razu musi to zrobić.
I tak było tym razem.
Przeglądam zagraniczne konta na Instagram w poszukiwaniu inspiracji co robić z dziećmi.
Znalazłam jak zrobić z kawałka gałęzi piszczałkę.
Zawołałam Maksa, żeby zobaczył jakie fajne rzeczy z gałęzi i nie tylko można zrobić.
Godzina 21 Maks przybiega ze swoim scyzorykiem i zaczyna działać.
Żebyście mogli zobaczyć dumę i radość w oczach mojego dziecka, gdy po ponad godzinie skończył dłubać i udało mu się i piszczała tak jak powinna (powiedział, że ten dźwięk przypomina mu mewę).
Nie ważne były te odciski, które sobie zrobił na palcu, ważna była tylko ta jego piszczałka.
Jakby ktoś szukał pomysłu to już piszę instrukcję.
Kij musi mieć co najmniej 2 cm grubości i 10 cm długości.
Musimy ją naciąć piłką po środku wzdłuż.
Jak już natniemy na co najmniej 2 cm głębokości wkładamy scyzoryk i w ten otwór i młotkiem albo kamieniem pukamy, aby pękło.
W gdy mamy już dwie połowy wydłubujemy na środku otwór w jednej u drugiej połówce.
Gdy będzie widać na wylot dziurę wkładamy kawałek trawy musi być długości kija i zawiązujemy go na końcu gumką.
Gotowe i teraz dmuchamy w tą dziurkę
Pierwsza próba i od razu mówię Maks musiał powiększyć otwór, ponieważ dźwięk był za cichy, trawa musi mieć miejsce się w środku wibrować.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz