Pomimo braku wody na działce.
Wszystko pomalutku rośnie na grządkach.
W dwóch grządkach mamy posiany:
Pierwsza grządka
- groch cukrowy- bardzo słodziutki i jest go mnóstwo,
- burak naciowy,
- kalarepa (coś go podgryza, jakiś malutki zielony robaczek),
- cebula,
Druga grządka
- pietruszka,
- marchew,
- por,
- rzodkiewka (zebrane 3 kg i posiana kolejna tura),
- sałata,
Super rozwiązaniem okazało się podsypanie wszystkiego zrębkami.
Wilgoć tak nie ucieka.
A poza tym chwasty łatwiej wyrwać.
Chodź jest ich niewiele, w porównaniu do tradycyjnych grządek.
Jedyny problem to mszyce.
Jak ich nie było, tak nie wiadomo skąd się przywlekły.
Jest też troszkę agrestu, ale mizerny.
Parę truskawek, słodziutkie i pachną intensywnie.
No i wiśnie te bordowe, to aż słodkie
Jest ich masa.
W ogóle nie było na krzakach malin.
Musimy nad nimi popracować.
Niebawem powstaną kolejne dwie grządki.
Maksik zyskał piaskownice.
Co prawda bez piasku, ale już zamówiony.
I budujemy drewniany płotek do warzywniaka.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz