Sobotnie
porządki po całym tygodniu nie sprzątania, albo inaczej udawania, że
się sprząta czas zacząć. Bo wiece jak to jest a to dziecko zaraz
wszystko rozwali, a to mąż wróci z działki i będzie bałagan, a to piękna
pogoda to
szkoda było czas marnować na sprzątanie. I tak zawsze się jakieś
wymówki znajdą. Aż nagle wracasz do domu i nie możesz otworzyć drzwi bo
wielki traktor je zablokował. Kuchni to już lepiej nie otwierać lepiej
głodnym siedzieć. Mieszkanie wygląda jak labirynt przeszkód. No bo jak
to można odmówić 2 latkowi gdy prosi żeby mama pobawiła się z nim
klockami, a to aż 300 elementów no i oczywiście jak budujemy garaż to
trzeba wszystkie samochody powyciągać, a że są wrzucone z resztą zabawek
to dostanie się do nich bez rozwalania pozostałych rzeczy graniczy z
cudem. No i tym sposobem nie można się ruszyć po 2 pokojach nie stając
na jakąś zabawkę. No i w końcu łazienka. Chcesz siusiu ale to nie takie
proste bo leży sterta prania bo już się w koszu nie mieści. Spokojnie
wystarczy jeden porządny skok i już można skorzystać z toalety. To może
by ją w końcu umyć jak już się tam dostałam. "Jak to się mówi upiec 2
pieczenie na jednym ogniu". No to zaczynam na szczęście dostałam do
testowania środek do toalety bo okazało się że w szafce już się
skończył. No to próbujemy czy pójdzie brud sprzed kilku dni, a że syn
korzysta w domu z nocnika i kilka razy dziennie trzeba wylewać jego
zawartość do kibelka to trochę pracy miałam. No i się udało doszorowane
za pomocą szczotki i nowego płynu Meglio.
Teraz będzie lśnić przez najbliższą godzinę zanim syn nie zechce zrobić
siusiu albo dwójeczki i zanim mąż nie wróci do domu. A raczej zanim
ktoś nie zechce z niego skorzystać. A no to za jednym razem skorzystał
zlew, wanna, lustro i zrobiłam pranie. Aż dumna jestem z siebie.
Ps. Co do płynu przetestowany. Polecam. Poradzi sobie nawet z trudniejszym brudem i osadem.
Cena około 6 zł

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz