
Zima
jest za oknem to i sanki zawitały u nas. Sanki aluminiowe bardzo lekkie
i to ma swoje plusy np. że się łatwo prowadzi, ale i minusy np. ściąga
na jedną stronę jeżeli są nierówności na ich drodze.
Oczywiście
sznurek do ciągnięcia użyty tylko raz i jest dobry. Nie za długi nie za
krótki. Na razie przy małym dziecku lepiej sprawdza się pchacz. Choć i z
nim mieliśmy problemy bo sam wychodził z tych dziur, ale rozwiązaliśmy
ten problem przyklejając na nich taśmę papierową. Siedzenie plastikowe
zamiast drewnianych desek. Wzmocniony trzema poprzecznymi listewkami
aluminiowymi. W naszych sankach jest dość szerokie. Koniecznie oparcie
najlepiej wysokie i żeby było odczepiane. Czekamy na śrubki właściwe na
razie są zastępcze. Podstawa to śpiwór. U nas zupełnie się nie
sprawdził. Nie dla tego,że za cienki. Właśnie na grubość w sam raz.
Jedynie zapięcie jest beznadziejnie rozwiązane. Może gdyby było wycięcie
na ręce to by się sprawdził. A tak ani nie można schować do środka ani
na zewnątrz i zamek zatrzymuje się na brzuchu gdy dziecko jest grubiej
ubrane. Dodatek to daszek myślę, że sprawdza się doskonale. Zwłaszcza
przy wietrze. U nas można mocno zakryć dziecko. Wszystko można odczepić i
zostają same sanki dla starszych dzieci. Bonus to torba na jakieś
drobiazgi typu telefon portfel. W naszym zestawie powinna być jeszcze
folia również na nią czekamy. Musimy wymienić ten śpiwór na inny już
mamy upatrzony i dokupić koła bo jednak w mieście jest wiele ulic gdzie
trzeba albo przenieść sanki albo szarpać się z nimi. Z nimi żadna droga
nam nie straszna:-)
Uwaga!
Proponujemy nasmarować płozy od sanek świecą. Będą się lepiej ślizgać.
Cena ok. 249zł
Zakupione TU

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz