To zależy dla kogo 15 km to mało, a dla kogo 30 km to dużo.
Mąż zaproponował wyjazd na ryby.
Super sprawa.
Choć wyjazd z dzieckiem, które wystraszyło ryby zanim dojechaliśmy na miejsce już mniej super.
Ciekawość mojego dziecka jest tak ogromna, że każdy kamyk, kijek i każdy ruszający się liść jest wielkim odkryciem.
Oczywiście miał obiecane, że dostanie swoją wędkę.
A więc całą drogę szukał odpowiedniego kija (czyli wszystkie według Maksika).

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz