
Już przedstawiliśmy nocnik grający, zwykły, teraz czas przedstawić Sedes Tron. Trochę luksusu dziecku się należy. Wygląda jak minimalistyczna wersja prawdziwego sedesu. Fajny pomysł z klapką.
Uczymy
dziecko przy okazji jak ważne jest zamykanie klapki przed spuszczeniem
wody, aby uniknąć rozprzestrzeniania się bakterii i innych niedobrych
zarazków. Choć takiej opcji w tym nocniku nie ma. Może to i dobrze. Bo
za bardzo rozpraszało by to dziecko od funkcji jaką ma pełnik nocnik.
Czyli pomocy w odpieluszkowaniu dziecka. Należy pamiętać, że najlepiej
zacząć od nocnika nie od nakładki na sedes. Chyba, że pieluszkę żegna
starsze dziecko i posiadamy podstawek, żeby mogło oprzeć nóżki i
zapewnić mu poczucie stabilizacji. Wracając do nocnika typu Tron możemy
go rozłożyć na części pierwsze co zajmuje mniej miejsca w podróży. Jest
tak samo lekki jak zwykłe nocniki. Z tyłu jest nie zabudowany i
znajduje się miska z uchwytem, aby ułatwić nam rodzicom pracę w szybki i
prosty sposób wypróżnić taki nocnik bez konieczności zabierania całego
ze sobą. Niestety na naszych zdjęciu nie widać (nadrobimy to niebawem),
ale na stronie producenta możemy
zauważyć taki wyjmowany, biały, zaokrąglony, wystający z przodu cypel,
aby dziecko podczas siusiania nie zrobiło tego poza nocnik. Takie
zabezpieczenie, które można oczywiście wyjąć, gdy przeszkadza i umyć.
Kończąc przygodę z poszukiwaniem najlepszego, albo lepiej odpowiedniego nocnika dla naszego synka powiemy, że zostaliśmy przy zwykłym. Jednak na start proponujemy z jakimś bajerem. Zwłaszcza dla dziecka, które ma obawy przed zasiąściem na swój pierwszy tron.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz